Udać się na wielkie zakupy
I właśnie ten ostatni punkt nigdy nie spotkał się z markerem, którym skreślałam wykonane punkty. Ale pora to zmienić. Zerknęłam na telefon : 15:23. Mam czas.
Udałam się do chyba największego centrum w LA. Naprawdę było duże i ludzi też tutaj nie brakowało.
Weszłam do pierwszego lepszego sklepu. Nawet nie zauważyłam na nazwę, ale weszłam bo na wystawie były sukienki. Zobaczyłam cenę zwyczajnej, krótkiej czarnej sukienki. Cena - 350 zł. Jakby chcieli wiedzieć nie mieszkają tu same gwiazdy. Nie chciałam kupować sukienki w kropki, kwiatki tylko bardziej wyjściową, wieczorową. Znalazłam brzoskwiniową sukienkę. Była śliczna. Ramionka były w koronkę. Ogólnie nie była szeroka i prawie przylegała mi do ciała. Kosztowała 200 zł bo była na przecenie. Kupiłam. Wyszłam by poszukać dodatków. Znalazłam białe, niewielkie kolczyki i naszyjnik w jednym zestawie pomyślałam, że kupię. . Dokupiłam jeszcze kilka bzdet. Wróciłam o 17:00. Umyłam włosy i w ogóle wzięłam prysznic. Wyciągnęłam z szafy białe szpilki, wzięłam torebkę którą jeszcze dokupiłam i poszłam
***
Udałam się do największego klubu w mieście. Nie ważne czy go spotkam, od czasu do czasu trzeba się zabawić. Było sporo ludzi. Podeszłam do lady.
- Podać coś? - poczułam zapach alkoholu z ust barmana.
- Na razie nie, dziękuję - odpowiedziałam. Nagle podszedł do mnie ciemnowłosy chłopak.
- Cześć -
- No hej - posłałam delikatny uśmiech..
- Nie poznajesz mnie? - spytał
- Nie specjalnie.. - odparłam - a kim jesteś?
- No jak to kto? Jestem pan Hood z 5 seconds of summer!
- A, no tak.. - od razu pomyślałam, że skoro on tu jest musi być też Luke, ale nie chciałam się o to pytać.
- Mój kolega cię szuka! - dodał po chwili - hej, Lukey!!! - zawołał. Po chwili odszedł.
- No hej - powiedział - jednak przyszłaś - dodał.
- No przyszłam - uśmiechnęłam się.
- Napijesz się? -
- Nie jestem pełnoletnia
- To nic!
- Ja naprawdę nie chcę - próbowałam uwolnić się od namowy chłopaka.
- Jak chcesz, ja sobie nie pożałuję - zaśmiał się i zniknął w tłumie.
Jego śmiech brzmiał jakby już był pijany.
*
Po godzinie miałam dość tego miejsca, ale Luke ciągle mnie zachęcał. Po chwili ciszy spytał nagle :
- Może zatańczysz? - czułam się bardzo speszona, ja i taniec? No proszę. Lepiej nie.
- Widzę, że nie jesteś pewna swoich umiejętności - zaśmiał się uroczo, a ja zorientowałam się, że moje policzki się zaczerwieniły.
- Ja nie umiem tańczyć, nie lubię no i nie chcę - powiedziałam.
- Rozumiem, no to cześć - i znowu znikł mi z pola widzenia.
Pomyślałam chwilę po co konkretnie tutaj jestem. Oglądania obijających się pijaków nie należało do mojego hobby. Nic tu nie robiłam. Pomyślałam, że na mnie już czas i pora się zbierać do domu. Nie ma tu nic dla mnie. Zaczęłam kierować się do wyjścia.
-Hej! - usłyszałam głos za mną. Odwróciłam się. - Gdzie idziesz?
- Do domu, to nie miejsce dla mnie i nie potrafię się tu bawić. Miłej zabawy - odparłam.
- Oj przestań! Chodź na parkiet! - Luke znowu zaczął nalegać.
- Nie - powiedziałam stanowczo. - Tylko się zbytnio nie upij - chrząknęłam pod nosem.
- A przyjdziesz jutro na nasz koncert?
- Nie wiem.. Jakoś mnie to nie kręci
- Wiesz w ogóle co to znaczy się bawić?
- Żebyś wiedział! Po prostu już nie mam na to ochoty, znudziło mi się
- Wielka imprezowiczka robi sobie urlop?
- Nie znasz mnie ani trochę, więc nie gadaj! Daj mi już spokój
- W porządku.. Ale jednak fajnie by było, jakbyś się pojawiła - puścił mi oczko.
Ja tylko prychnęłam i wyszłam z klubu.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
WAŻNE! PROSZĘ O PRZECZYTANIE!!!
Hej, wiem nie popisałam się bo 1 rozdział był chyba dodawany w kwietniu tamtego roku.. Zabrałam się za ten ale go nie dokończyłam. Weszłam dzisiaj i dopisałam i publikuję. Miło mi było czytać komentarze. Ja piszę tą notkę na szybko bo zaraz wyjeżdżam. Kolejny rozdział za kilka dni/ tydzień. Mam nadzieję, że osoby które wcześniej skomentowały wejdą i teraz przeczytać ten rozdział. Zapraszam też na drugie opowiadanie które będzie trochę bardziej jak fanfiction - o Niallu Horanie (nie jest w One Direction w tym ff) narazie jest krótki nudny rozdział ale to się rozwinie. Link: http://babylookwhatudonetome.blogspot.com Do zobaczenia tu i tam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz