piątek, 20 lutego 2015

Rozdział 4 "To powiedz prawdę, po co masz walczyć z kłamstwem?"

Obudziłam się na kanapie. Nie ujrzałam mojego kuzyna obok. Poszłam do kuchni gdzie zastałam Lilkę.
- Hej! - rzuciła uśmiechając się szeroko.
- Hej, co słychać? - skierowałam się do lodówki w celu zrobienia sobie śniadania.
- Nawet dobrze choć zamiast bajki wolałabym oglądać wczoraj z tobą ten horror - udała obrażoną.
- Przepraszam - zaśmiałam się. Wsypałam do miski moje ulubione płatki i zalałam je mlekiem. Usiadłam przy stole naprzeciwko Lilki.
- A co u ciebie? - spytała.
Pomyślałam przez chwilę. Powiedzieć jej o rozmowie z Jake'iem? O tym, że widziałam całe 5sos? Miałam styczność z Luke'iem i nie czuję do niego sympatii? Dziwnie się z tym czuję.
- Halo, ziemia do Angel! - krzyknęła nagle przez co prawie wylałam na siebie płatki.
- Zamyśliłam się, co powiedzieć
- To powiedz prawdę, po co masz walczyć z kłamstwem?  - poradziła a ja otworzyłam szeroko oczy. Nie sądziłam, że mogłaby powiedzieć coś takiego... takiego jakby mądrego? Coś, co można wziąć do serca... Ogólnie coś co ma sens.
- Odpowiesz mi jeszcze dzisiaj? - zmarszczyła brwi.
- U mnie się nie działo nic ciekawego, spędziłam trochę czasu z twoim bratem i myślę, że jest okej - posłałam fałszywy uśmiech.
- Hmm.. - zamyśliła się przez chwilę. - To fantastycznie! - rozpromieniła się. Odetchnęłam z ulgą.
- Wyjeżdżasz za tydzień, racja? - rzuciłam po chwili. Ona zmarszczyła brwi zamyślając się.
- Tak, chyba tak - kiwnęła głową. - Ale przed wyjazdem stąd chcę jeszcze zrobić jedną rzecz - podniosła palec i uśmiechnęła się.
- Co takiego?
- Um, wiesz, w końcu 5sos mają kilka koncertów tu i chciałabym się na jakiś wybrać z tobą, polubisz ich!
Oh, jasne, pokocham.
- Co na to twoi rodzice? - chciałam tego uniknąć, Ja, ona i.. I 5sos? Jakoś to do mnie nie przemawia.
- Powiedzieli, że z tobą mogę
Zmarszczyłam brwi.
- A co jeśli bilety wyprzedane? - wypaliłam po chwili namysłu.
- Nie, są jeszcze na trybunach - uśmiechnęła się. - Chyba, że nie chcesz...
- Um, chcę..
To oczywiste.
Skończyłam śniadanie i włożyłam miskę do zmywarki.
- To jak będzie?
- No ja nie wiem czy ja będę..
- Będziesz mogła! - rzuciła przewracając oczami.
W takim razie postanowione...
Poszłam na górę i weszłam do pokoju. Podeszłam do szafy i ubrałam się. Wybrałam szorty i crop top, ponieważ było ciepło. Chwyciłam telefon i sprawdziłam wszystkie powiadomienia z facebooka. Otworzyłam też wiadomości. W nich znalazłam kilka od Amy która bardzo chciała wiedzieć, czy żyję. Od razu wystukałam odpowiedź z przeprosinami za nie odpisywanie. Podeszłam do lustra. Delikatnie pomalowałam usta balsamem i zrobiłam cienkie kreski eyelinerem. Do tego dodałam trochę podkładu i stwierdziłam, że nie jest najgorzej. Usłyszałam dźwięk przychodzącego SMS. Był ponownie od Amy.

"Super, że żyjesz! Myślałam, że coś się stało :) co u ciebie?"
"Jest ok, ale Lila chce iść na 5sos a ja cóż.. nie"
" Czemu nie? Oni są super!"
Przewróciłam oczami.
"Cóż, nie, ale... Innym razem. To BŁAGAM pójdź ze mną, przyjdź dziś, zamawiamy bilety PROSZĘ!"
"Jasne! :) Z chęcią"

Odłożyłam telefon i poszłam do łazienki. Umyłam zęby. Zeszłam na dół. Zastałam wchodzącą mamę.
- Angel! - uśmiechnęła się na mój widok.
- Cześć, słuchaj, Lila chce na koncert i mówiła, że mogę z nią?
- O tak, tak. Teraz przepraszam, ale muszę wykonać ważny telefon - powiedziała i odeszła. Przewróciłam oczami. Obchodzę ją w ogóle? Podeszłam do lustra w szafie i ułożyłam włosy, po czym je uczesałam. Westchnęłam.
- Hej siostrzyczko - uśmiechnął się. Zauważyłam Jake'a w lustrze. Odwróciłam się na pięcie.
- Cześć - odwzajemniłam uśmiech. Moje relacje z nim naprawdę się polepszyły, co mnie bardzo cieszy. Nie zawsze tak było.
- Słyszałem, że też idziesz na koncert? - zmarszczył brwi. Mina od razu mi zrzedła.
- Um, tak.. - prychnęłam. - Ale będzie ok, bo idę z Amy
- To uważajcie na nią - wspomniał. - W sensie na Lilkę -  Skinęłam głową.
- Rozmawiacie o mnie? - wydarła się z salonu.
- Tak - odkrzyczał Jake.- Miłej zabawy - uśmiechnął się i wyszedł z domu. Podreptałam z powrotem do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Wyjęłam telefon.

*2 nowe wiadomości*

11: 39: "To przyjdę o 13:00"
11:50: "Znowu zmarłaś, czy coś?"

Cicho zachichotałam.

"Żyję i mam się.. ym ok. Do zoba ;)" 

Weszłam na facebooka. Niestety wszędzie widziałam dziewczyny zachwycone koncertem 5SOS w ten weekend. Wszędzie roiło się od postów "Już niedługo koncert :*" z oznaczonymi osobami albo zdjęcia z poszczególnymi członkami zespołu z podpiskami "O boże, spotkałam! :DD" lub "kocham ♥" Przewróciłam oczami i przewijałam dalej przebijając się jakoś przez fanki. Natknęłam się na szczęście na kilka normalnym zdjęć którym dałam "lubię to". Następnie weszłam na instagrama. Polubiłam kilka ciekawych zdjęć i sprawdziłam liczbę obserwujących. Wzięłam swojego macbooka i obejrzałam kilka odcinków PLL. Usłyszałam pukanie do drzwi. Zbiegłam na dół. Otworzyłam drzwi i pokazała mi się sylwetka Amy.
- Cześć!
- Hej, wejdź - uśmiechnęłam się. -Lila!!!
Po chwili dziewczynka zeszła z laptopem w rękach. Usiadłyśmy w salonie i zawołałam wujka.
- Zamawiać, tak? - spytał.
- Tak, na trybuny - uśmiechnęła się Lila. Wujek wykonał to co trzeba i powiedział, że powinny wkrótce dojść. Amy i Lilka wariowały ze szczęścia. Krzyczały, skakały, piszczały i tańczyły. Przynajmniej one będą się dobrze bawić.
---------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za opóźnienie+ krótki rozdział. Brak weny :( Jeśli zauważyliście pojawiła się zakładka bohaterowie, Wkrótce pojawi się tam również Amy. ;) Będą zmiany w szablonie i innych tych sprawach. Cóż, do następnego rozdziału!


sobota, 14 lutego 2015

Rozdział 3 "Przez niego.."

Szybko wbiegłam po schodach domu. Zamknęłam się w pokoju i zaczęłam żałośnie płakać. Myślałam, że zapomniałam o tym raz na zawsze. Cóż, życie lubi płatać figle. Przez przypomnienie już szybko tego nie zapomnę. Wszyscy mówili "głowa do góry dziewczyno, Los Angeles! Nowe życie i możliwości!". Miałam nadzieję, że to będzie prawda... Z chęcią jutro podziękuję Luke'owi. Przywalił się do mnie co zmusiło mnie do słów
Nie znasz mnie ani trochę, więc nie gadaj! Daj mi już spokój
Wtedy przypomniało mi się wszystko. A to wszystko było tylko długą nudną historią. Ale cierpiałam przez nią.
- Kolacja! - krzyknął tata. Otarłam łzy i zeszłam na dół. Mam nadzieję, że nikt nie zauważy.
- Jest mama? - spytałam wchodząc do kuchni.
- Tak - uśmiechnął się tata. - W łazience
Zabrałam się za jedzenie. Mama nagle wkroczyła do kuchni. Po chwili mój kuzyn. Zabraliśmy się za jedzenie. Rozmawialiśmy, cała rodzina się śmiała ale przez ten cały czas ja tylko uśmiechnęłam się 2 razy. Skończyłam jako pierwsza i postanowiłam odejść od stołu. Wróciłam ponownie do pokoju. Jeszcze przez kilkanaście minut słyszałam śmiejącą się na dole rodzinę. Usłyszałam pukanie. Ktoś pukał do mojego pokoju.
- Wejść - odparłam. Okazało się, że to mój 19 letni kuzyn. Jake.
- Cześć - uśmiechnął się. - Zauważyłaś, że jeszcze się w ogóle nie witaliśmy?
- Przepraszam.. - wstałam i podeszłam do niego. - Fajnie cię widzieć - uśmiechnęłam się delikatnie.
- Mi ciebie też - powiedział i przytulił mnie. - Mam nadzieję, że Lilka była znośna - zaśmiał się.
 - Jakoś...
- Coś się stało? Byłaś przygnębiona przy kolacji, nie odzywałaś się ani nic. Chcesz pogadać?
- Dobra, ale może wyjdziemy?
- W porządku
Zeszliśmy na dół i wyszliśmy przed dom.
- Więc co jest? - spytał.
- Przypomniałam sobie.. - szepnęłam.
- Sama? Po prostu?
- Nie, przez kogoś..
- Nie przejmuj się, zapomnisz
Miałam się odezwać ale usłyszałam głośny śmiech i głosy z ulicy naprzeciwko. Stanęłam jak wryta, ponieważ chyba ujrzałam 5 seconds of summer... Szli oczywiście z Luke'iem na czele. Zauważył mnie i tylko się uśmiechnął.
- Przez niego.. - szepnęłam. Jake spojrzał na niego i posłał Luke'owi wrogie spojrzenie. Blondyn popatrzył z powrotem i schylił głowę.
- Dzięki, wracamy?
- Ok i pamiętaj, nie przejmuj się!
- Postaram się - uśmiechnęłam się.
Weszliśmy do domu.
- To może zrobimy coś razem? - spytał.
- Z chęcią, co?
- Chodźmy do salonu, znajdziemy coś w telewizji
- Zrobię popcorn
- Ok, ja poszukam czegoś ciekawego
Przytaknęłam i ruszyłam do kuchni. Otworzyłam szafkę i wyjęłam z niej 2 paczki popcornu. Następnie wyjęłam dużą miskę. Włożyłam torebki z popcornem do mikrofalówki.
- Zaraz będzie! - oznajmiłam.
- Dobra, za 10 minut zaczyna się jakiś horror!
Usłyszałam dźwięk oznaczający to, że popcorn jest gotowy. Podeszłam i otworzyłam paczkę a następnie wsypałam zawartość do miski. Do tego wzięłam 2 szklanki i colę. Poszłam do salonu.
- Gotowa - uśmiechnęłam się szeroko.
- Świetnie - ucieszył się.
Zajęłam na kanapie miejsce obok niego. Film się jeszcze nie zaczął i leciały nudne reklamy.
- Gdzie Lilka? - przypomniałam sobie o dziewczynce.
- Ogląda bajki w gościnnym
- W porządku
Reklamy dobiegły końca i film się zaczął.
- Boisz się? -szturchnęłam go w ramię.
- Nie kpij ze mnie, jasne, że się nie boję
- Jasne, prawdziwy facet - przewróciłam oczami.
- Lepiej oglądaj
Film okazał się dosyć ciekawy. Opowiadał o dziewczynie zakochującej się w mordercy. Chce ją zabić, ale ona i tak myśli, że zrobi dla niej wszystko i daje się nabrać na wszystkie jego kłamstwa. Gdy przypadkiem podsłuchuje jego rozmowę z kolegą, od razu próbuje uciec. Na marne. Myślała, że chłopak z tym skończył. Gdy dowiaduje się o tym, że podsłuchiwała go, chce zemścić się jeszcze bardziej i wyprawia jej różne tortury. Ten horror momentami bywał naprawdę straszny! Nie pamiętam kiedy, ale zasnęłam...
-------------------------------------------------------------------------------------
Tam tara tam! Trzeci rozdział! Tak jak obiecałam. Akcja dopiero się rozwija. Chcę was poprosić, abyście pisali mi, czy coś powinnam zmienić. Wiem, że opowiadanie narazie nie pożera swoją fabułą, ponieważ póki co nie jest w całości znana. Jednak, jak uważacie, że rozdziały są np. za krótkie, za dużo w nim dialogów, są nudne to piszcie!
To tak, dzisiaj mamy Walentynki!
Więc wszystkiego dobrego, zakochania z wzajemnością, dużo miłości. Napewno kiedyś znajdziecie kogoś, z kim będziecie mogły spędzić ten dzień!
NASTĘPNY ROZDZIAŁ ZA 4 DNI W ŚRODĘ!!! DO ZOBACZENIA :)

czwartek, 12 lutego 2015

Rozdział 2 "Ja naprawdę nie chcę"

Utkwiły mi słowa "chyba, że wybierasz się do klubu''. Może bym poszła? Tylko którego? Nie chcę ukrywać przed kuzynką, że znam obiekt jej westchnień, ale z drugiej strony nie chcę już do końca zakrzątać sobie nią głowy. Ale przecież nie musi się interesować moim życiem. W końcu i tak się dowie. Ok, do klubu idę, siostrze nic nie mówię.. ale co ze mną, moim strojem? Pamiętam, że przywiesiłam sobie w pokoju listę rzeczy które zrobić gdy przyjadę do LA. Może to głupie, ale wolę mieć wszystko poukładane. Lista wyglądała tak :
Urządzić pokój
Kupić mamie prezent na urodziny
Rozejrzeć się po mieście
Poznać kogoś
Udać się na wielkie zakupy
I właśnie ten ostatni punkt nigdy nie spotkał się z markerem, którym skreślałam wykonane punkty. Ale pora to zmienić. Zerknęłam na telefon : 15:23. Mam czas.
Udałam się do chyba największego centrum w LA. Naprawdę było duże i ludzi też tutaj nie brakowało.
Weszłam do pierwszego lepszego sklepu. Nawet nie zauważyłam na nazwę, ale weszłam bo na wystawie były sukienki. Zobaczyłam cenę zwyczajnej, krótkiej czarnej sukienki. Cena - 350 zł. Jakby chcieli wiedzieć nie mieszkają tu same gwiazdy. Nie chciałam kupować sukienki w kropki, kwiatki tylko bardziej wyjściową, wieczorową. Znalazłam brzoskwiniową sukienkę. Była śliczna. Ramionka były w koronkę. Ogólnie nie była szeroka i prawie przylegała mi do ciała.  Kosztowała 200 zł bo była na przecenie. Kupiłam. Wyszłam by poszukać dodatków. Znalazłam białe, niewielkie kolczyki i naszyjnik w jednym zestawie pomyślałam, że kupię. . Dokupiłam jeszcze kilka bzdet. Wróciłam o 17:00. Umyłam włosy i w ogóle wzięłam prysznic. Wyciągnęłam z szafy białe szpilki, wzięłam torebkę którą jeszcze dokupiłam i poszłam
***
Udałam się do największego klubu w mieście. Nie ważne czy go spotkam, od czasu do czasu trzeba się zabawić. Było sporo ludzi.  Podeszłam do lady.
- Podać coś? - poczułam zapach alkoholu z ust barmana.
- Na razie nie, dziękuję - odpowiedziałam. Nagle podszedł do mnie ciemnowłosy chłopak.
- Cześć -
- No hej - posłałam delikatny uśmiech..
- Nie poznajesz mnie? - spytał
- Nie specjalnie..  - odparłam - a kim jesteś?
- No jak to kto? Jestem pan Hood z 5 seconds of summer!
- A, no tak.. - od razu pomyślałam, że skoro on tu jest musi być też Luke, ale nie chciałam się o to pytać.
- Mój kolega cię szuka! - dodał po chwili - hej, Lukey!!! - zawołał. Po chwili odszedł.
- No hej - powiedział - jednak przyszłaś - dodał.
- No przyszłam - uśmiechnęłam się.
- Napijesz się? -
- Nie jestem pełnoletnia
- To nic!
- Ja naprawdę nie chcę - próbowałam uwolnić się od namowy chłopaka.
- Jak chcesz, ja sobie nie pożałuję - zaśmiał się i zniknął w tłumie.
Jego śmiech brzmiał jakby już był pijany.
*
Po godzinie miałam dość tego miejsca, ale Luke ciągle mnie zachęcał. Po chwili ciszy spytał nagle :
- Może zatańczysz? - czułam się bardzo speszona, ja i taniec? No proszę. Lepiej nie.
- Widzę, że nie jesteś pewna swoich umiejętności - zaśmiał się uroczo, a ja zorientowałam się, że moje policzki się zaczerwieniły.
- Ja nie umiem tańczyć, nie lubię no i nie chcę - powiedziałam.
- Rozumiem, no to cześć - i znowu znikł mi z pola widzenia.
Pomyślałam chwilę po co konkretnie tutaj jestem. Oglądania obijających się pijaków nie należało do mojego hobby. Nic tu nie robiłam. Pomyślałam, że na mnie już czas i pora się zbierać do domu. Nie ma tu nic dla mnie. Zaczęłam kierować się do wyjścia.
-Hej! - usłyszałam głos za mną. Odwróciłam się. - Gdzie idziesz?
- Do domu, to nie miejsce dla mnie i nie potrafię się tu bawić. Miłej zabawy - odparłam.
- Oj przestań! Chodź na parkiet! - Luke znowu zaczął nalegać.
- Nie - powiedziałam stanowczo. - Tylko się zbytnio nie upij - chrząknęłam pod nosem.
- A przyjdziesz jutro na nasz koncert?
- Nie wiem.. Jakoś mnie to nie kręci
- Wiesz w ogóle co to znaczy się bawić?
- Żebyś wiedział! Po prostu już nie mam na to ochoty, znudziło mi się
- Wielka imprezowiczka robi sobie urlop?
- Nie znasz mnie ani trochę, więc nie gadaj! Daj mi już spokój
- W porządku.. Ale jednak fajnie by było, jakbyś się pojawiła - puścił mi oczko.
Ja tylko prychnęłam i wyszłam z klubu.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
WAŻNE! PROSZĘ O PRZECZYTANIE!!!
Hej, wiem nie popisałam się bo 1 rozdział był chyba dodawany w kwietniu tamtego roku.. Zabrałam się za ten ale go nie dokończyłam. Weszłam dzisiaj i dopisałam i publikuję. Miło mi było czytać komentarze. Ja piszę tą notkę na szybko bo zaraz wyjeżdżam. Kolejny rozdział za kilka dni/ tydzień. Mam nadzieję, że osoby które wcześniej skomentowały wejdą i teraz przeczytać ten rozdział. Zapraszam też na drugie opowiadanie które będzie trochę bardziej jak fanfiction - o Niallu Horanie (nie jest w One Direction w tym ff) narazie jest krótki nudny rozdział ale to się rozwinie. Link: http://babylookwhatudonetome.blogspot.com Do zobaczenia tu i tam!